Długo to trwało, zanim w końcu dotarł do nas zamówiony rok temu rowerek dla Dawidka.

W październiku ubiegłego roku, będąc na turnusie rehabilitacyjnym Dawid nauczył się jeździć na specjalistycznym 3 kołowym rowerku rehabilitacyjnym.

Tak mu się wówczas spodobało, że codziennie prosi: „kupuj mi tatusiu taki (ro) ..werek”. Zamówiliśmy więc rowerek, robiony specjalnie na miarę, aby dziecko niepełnosprawne, niechodzące, mające problem ze stabilizacją, mogło sobie z nim poradzić.

Rower miał być na wiosnę, aby całe lato Dawidek z Szymonkiem mogli szkolić swoje umiejętności.

Ale, że życie jest życiem, a nie wszyscy ludzie są słowni (nawet ci, którzy nieźle zarabiają na niepełnosprawnych), rowerek zamiast na wiosnę, dotarł do nas po wielu ponagleniach dopiero pod koniec września...

Dawid jest przeszczęśliwy, pedałuje jak szalony kaskader, ma jedynie problem z koordynacją oko-ręka i z utrzymaniem kierownicy w linii prostej, bo bardziej skupia się na pedałowaniu niż na kierowaniu.

Jednak sami jesteśmy zdziwieni, że tak świetnie sobie radzi. Jak tak dalej pójdzie, tata będzie musiał sprawić sobie rolki, by nadążyć biegać za swoim synkiem...

Rowerek, zdawać by się mogło, taka podstawowa rzecz dla zdrowego dziecka, u nas pełni dużo ważniejszą rolę. Oprócz przeogromnej radości, tak bardzo potrzebnej w życiu przewlekle chorego dziecka, jest nie tylko ogromną rehabilitacją ruchową, ale i społeczną.

Dawid wzmacnia sobie mięśnie nóg i czuje się bardziej samodzielny. Szymona też upinamy w rowerek, ale Szymek jest mniej stabilny od Dawida. Dzięki drążkowi z tyłu rowerka, możemy u Szymka wymuszać pedałowanie i wówczas pomimo że biernie, może też poćwiczyć nóżki i poczuć wiatr we włosach. Och, ile to szczęścia !

Wykorzystując więc piękną jesienną pogodę, kilka razy w tygodniu wychodzimy z chłopcami na rowerek.

Zdaję sobie sprawę że jesteśmy niezwykle osobliwą parą: jedno dziecko niepełnosprawne na specjalistycznym rowerku, drugie dziecko w dziecięcym wózku inwalidzkim. Widzę, że wzbudzamy zainteresowanie, często bywa, że niekoniecznie to pozytywne.

Trudno. Chyba i do tego musimy przywyknąć, przełknąć ślinę, i z dumą rodziców i uśmiechem na twarzy iść dalej, i cieszyć się radością dzieci.

A tak w ogóle, to w dobrym czasie pojawił się w naszym życiu ten rowerek. Dawid wszystko rozumie, dużo mówi. Ostatnio stwierdził, że cieszy się, że ma rowerek, bo teraz już nie będzie musiał jeździć w wózku, tylko na rowerku. Tak mniej więcej wypowiedział się nasz mały Mądraliński.

A ile szczęścia przynosi chłopcom rowerek, i jak sobie radzą zobaczcie sami.

Aktualności

Luty 2018

Nadal dzielnie walczymy i mamy odważne plany na Nowy Rok.

Więcej …
 
Luty 2017

Nowy Rok 2017

Więcej …
 
Styczeń 2016

Nowy Rok

Więcej …
 
Listopad 2015

Jesienne klimaty

Więcej …
 

Osoby online

Naszą witrynę przegląda teraz 32 gości 

© 2011 - 2012, Agnieszka i Sławomir Guściora.

Wdrożenie: StudioJP